Kobieta za kierownicą taxi?
Określenie baba za kierownicą raziło mnie od zawsze. Uogólnianie i stwierdzanie, jakoby każda kobieta była złym kierowcą wydaje mi się wielce krzywdzące.
Kilka dni temu musiałam zamówić radio taxi Kraków ponieważ zrobiłam zakupy w hipermarkecie i pomimo najszczerszych chęci nie udałoby mi się z nimi dojechać do domu tramwajem czy autobusem. Gdy otworzyłam drzwi taksówki Kraków przywitał mnie bardzo miły widok: za kierownicą siedziała uśmiechnięta pani w wieku około 35 lat i powiedziała, abym zajęła miejsce.
Podczas około piętnastominutowej podróży wymieniłam z miłą kierowczynią kilka zdań, które pchnęły rozmowę do przodu. Powiedziała mi, że w tym zawodzie rzeczywiście nadal pracuje mało kobiet, ale ma nadzieję, że to się zmieni. Kobiet-taksówkarki wcale nie oczekują, tak jak i ona, na specjalne traktowanie, względy i taryfę ulgową. I wszystkie egzaminy przebiegają tak samo, nie ma tutaj wyróżniania kobiet. Czasami jest trudno, szczególnie, gdy przyjdzie wyjechać na kurs po zawianego mężczyznę i ten snuje niedwuznaczne propozycje. Gdy klient jest bardzo pijany, agresywny albo zdarza się nocny kurs - w 90% przypadków odmawia. Jednakże ogólnie jest to fajny zawód i wykonuje się go jak każdy inny wkładając w niego serce i angażując się.
Na moje pytanie, ile kobiet pracuje obecnie w taxi Kraków odparła, że osiemnaście i co dwa-trzy miesiące panie organizują sobie spotkania integracyjne. Przyjemna sprawa! Może i ja kiedyś o tym pomyślę? ;)
