Ważne momenty w karierze Karoliny Gruszki
Przełomowym momentem kariery aktorki Karoliny Gruszki była rola w „Kochankach z Marony” (2005) Izabelli Cywińskiej według prozy Jarosława Iwaszkiewicza „Z ogromną satysfakcją patrzę na Karolinę, bo obserwuję, jak z drobnej, rozedrganej dziewczynki rodzi się kobieta” – mówiła Cywińska w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” . Za ten występ Gruszka zdobyła nominację do Orła – Polskiej Nagrody Filmowej w kategorii najlepsza rola kobieca, co jeszcze ważniejsze, w takiej samej kategorii nagrodzono ją na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Krytyka była niemal jednomyślna: doceniono dramatyzm i dojrzałość kreacji aktorki, chwalono mocne, ale i subtelne środki wyrazu jakimi się posłużyła. Grana przez Gruszkę sfrustrowana nauczycielka Ola, która przeżywa jedyną, wielką i źle ulokowaną miłość ma jeszcze w sobie resztki dziewczęcości, przytłumione życiową goryczą i rozczarowaniem. Aktorka potrafiła ukazać, jak uczucie dodaje kobiecie sił i nadziei. Natomiast „Francuski numer” (2006, reż. Robert Wichrowski) udowodnił wszechstronność aktorki, która znakomicie odnalazła się w konwencji komediowej, jako współczesna, pełna wdzięku i seksapilu dziewczyna. Kolejne produkcje z udziałem Gruszki „Boża podszewka, część druga” (2005), „Inland Empire” (2006, reż. David Lynch), „Miłość w przejściu podziemnym” (film TV 2006, reż. Janusz Majewski) potwierdziły jej klasę, choć szczerze mówiąc nie dały szerszego pola do popisu. Na premierę oczekują serial „Tajemnica twierdzy szyfrów” (2006, reż. Adek Drabiński) oraz „Futro” (2007, reż. Tomasz Drozdowicz).
Karolina Gruszka udowodniła oryginalność swego talentu, zdecydowanie odróżnia się od wielu rówieśniczek. Tylko czy polskie kino nie zmarnuje tych zdolności, niebezpiecznie ich nie zredukuje? Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie. Szansą dla aktorki pozostają jeszcze międzynarodowe produkcje…
