Władysławowo na urodziny
Zbliżały się moje urodziny. Zawsze miałam z tym problem, gdyż wypadają w samym środku lata… Gdy byłam dzieckiem, nigdy ich nie obchodziłam, bo moje koleżanki wyjeżdżały zazwyczaj z rodzicami na wakacje, albo ja byłam wysyłana do babci na Półwysep Helski i spędzałam wakacje nad morzem. Teraz, gdy jestem już starsza ( no może nie tak bardzo ) i zostałam mężatka jest troszkę inaczej. Co prawda jest mi weselej, bo nie jestem sama, zawsze przy mnie w tym szczególnym dniu jest obok mnie mój ukochany Robert. Od czasu do czasu pojawi się zaproszona (lub nie) sąsiadka czy znajoma z pracy. Nigdy nie byłam zbyt towarzyska, więc moje przyjęcia ograniczały się do minimum. Kawa, herbata, ciasteczka. Ewentualnie tort, ale też nie zbyt dużych rozmiarów, bo kto to później zje? W tym roku było zupełnie inaczej. Nie sądziłam, że „ten dzień” może być tak pomysłowo wykonany, oraz , że mój Robert jest skłonny coś takiego zaplanować (myślałam o łatwieszym rozwiązaniu - Władysławowo noclegi). Dwa dni przed owym dniem znalazłam na komputerze zapisane strony internetowe, których wcześniej nie widziałam, więc musiał je zapisać mój mąż. Gdy odwiedziłam jedną z nich, zauważyłam oferty jednego z portali internetowych zajmujące się handlowaniem samochodami. Jednak nie były to tylko samochody, gdyż znajdowały się tam również przyczepy kempingowe. Szczerze mówiąc zdziwiłam się bardzo, bo dopiero co kupowaliśmy nowy samochód. Nie zorientowałam się, że może chodzi tutaj o coś innego. Gdy Robert wrócił z pracy spytałam się go o co w tym wszystkim chodzi. Wytłumaczył się omijając temat, że któryś z jego kolegów z pracy poprosił go o pomoc przy wyborze samochodu na wakacje, a on się tak przejął, że postanowił poszukać w Internecie tańszych ofert. Jako kochająca i ufająca żona uwierzyłam mojego wspaniałemu mężowi – na jego szczęście, bo inaczej by się wszystko wydało. Nastał dzień moich urodzin. Zapowiadało się jak zwykle, więc zaczęłam sprzątać mieszkanie. Gdy Robert wrócił z pracy, kategorycznie zabronił mi cokolwiek robić. Powiedział, że mam się spakować na 7 dni pobytu poza domem. Domyśliłam się, że udało mu się załatwić urlop i jedziemy do mojej babci na Władysławowo wczasy nad morzem. Pomyślałam, że może to i dobry pomysł, dawno nigdzie nie byliśmy, a taki wspólny wyjazd mógłby poprawić nasze stosunki oraz humory. Wychodząc z mieszkania doznałam szoku, gdy mąż wsiadał do ogromnego, nowego samochodu, do którego był przyczepiony camping. Na początku myślałam, że jest on od kogoś pożyczony, jednak zaczęłam w końcu kojarzyć fakty. To nie dla kolegi Robert szukał samochodu i przyczepy lecz dla nas. Nie wiem skąd wziął pieniądze, ale udało mu się. Zrobił mi ogromną niespodziankę. Byłam zdziwiona, wręcz w ciężkim szoku, jednak bardzo szczęśliwa. Mając własny „kąt” ciągnięty za samochodem, możemy zwiedzać całą Polskę, jak i resztę Europy, a nawet świata, jednak zdecydowaliśmy się na Władysławowo. Wiedziałam, że teraz nasze życie się zmieni- oczywiście na lepsze. Wyruszając na wakacje nad morzem, powiedziałam Robertowi, że jest moim ukochanym, i to on jest moim największym prezentem na urodziny.
